Spływ kajakiem po Świdrze

Pisanie tego bloga zacznę od tematu być może trochę nietypowego, jak na blog naturystyczny. No bo naturyzm kojarzy się zazwyczaj z leżeniem na plaży, słońcem, opalaniem i kąpielą w morzu. Naturystyczne miejsca to przede wszystkim plaże i jeśli chcemy spotkać nagich ludzi, to trzeba wybrać się właśnie tam.

Ale naturyzm nie ogranicza się tylko do opalania nago. Jedną z idei stojących za uprawianiem naturyzmu jest przecież lepszy kontakt z otoczeniem – właśnie poprzez pozbycie się ubrań. A na takiej plaży za bardzo tego kontaktu nie ma – człowiek leży w jednym miejscu i najwyżej co jakiś czas wejdzie do wody. Naturyści na całym świecie robią mnóstwo rzeczy bez ubrań – biegają, wędrują, jeżdżą rowerem, grają w tenisa. Albo właśnie pływają kajakiem.

Kajakiem najlepiej nago

Powodów, żeby płynąć kajakiem bez ubrań, jest kilka:

  1. Jest duża szansa, że ubrania się pobrudzą – po co im to robić? Lepiej je schować do worka.
  2. Kajakiem zazwyczaj pływa się, kiedy jest ciepło – więc ubrania są po prostu zbędne.
  3. Można znaleźć ustronne plaże i inne miejsca na odpoczynek, do których dotarcie od strony lądu byłoby wielce niewygodne.
  4. Kiedy człowiek siedzi w kajaku, nie widać, że jest nagi.
  5. Na rzekach takich, jak Świder, co jakiś czas trzeba wskakiwać do wody i przepychać kajak przez leżące w poprzek konary – siedzenie potem w mokrych ubraniach to żadna przyjemność.
  6. Tak jest po prostu fajniej!
Kąpiel nago w Świdrze, naturystyczny spływ kajakowy
Postój, odpoczynek, przekąska, krótka kąpiel

Spływ Świdrem

Świder to niewielka rzeka na Mazowszu. Stanowi prawy dopływ Wisły, uchodząc do niej na wysokości Otwocka. Świder jest płytki, woda rzadko sięga wyżej niż do pasa. Jednocześnie to jest rzeka bardzo interesująca, jeśli chodzi o spływy kajakiem: nurt miejscami jest dość wartki, trzeba omijać kamienie na dnie, jest sporo konarów leżących w poprzek rzeki, przez które nieraz trzeba kajak przepychać, wyskoczywszy wcześniej do wody. Ogólnie rzecz biorąc, trzeba się trochę namęczyć przy wiosłowaniu.

Kajaki wypożyczyliśmy w wypożyczalni Pod Prąd. Wybraliśmy 4-godzinną trasę z Woli Karczewskiej, tak żeby przypłynąć od razu na naturalne morsowanie (to już temat na osobny wpis). Trasa zaczyna się w Woli Karczewskiej tuż poniżej jazu. Startujemy, trzy zakręty, nie minęło 5 minut i katastrofa – silny nurt, postawiło nas bokiem i przewróciło kajak. Rzeczy lądują w wodzie, trzeba szybko je wyciągać. No i jeszcze jeden problem: kajak jest zalany wodą, a my nie damy rady go ruszyć. Na szczęście zaraz za nami płynęło małżeństwo i Pan Mąż nam pomógł (pozdrawiam, jeśli to czytacie) z wytaszczeniem kajaku na brzeg.

Żegnamy się, czekamy aż z kajaka wyleje się woda (trochę to trwa) i liczymy straty: koszulka, majtki, para klapek, zalany telefon. Zaraz, majtki? A no majtki. Nie wspomniałem, że zaraz na początku spływu się rozebrałem. Tak, Pan Mąż, podczas walki z kajakiem wypełnionym wodą, widział mnie nago. Pani Żona też. I już. Nic wielkiego się nie stało, nie było żadnych komentarzy, nikt się nie przestraszył, nikt nie wołał policji.

Reszta wyprawy na szczęście przebiegła bez takich przygód, choć kilkanaście razy trzeba było wyskakiwać z kajaku do wody, żeby mu pomóc. Po drodze można było znaleźć co najmniej kilka bardzo urokliwych miejsc na postój i odpoczynek. Miejsc, które byłyby trudno dostępne od strony lądu, a od strony rzeki są na wyciągnięcie ręki – wystarczy dobić do brzegu. Zwiedzając okolicę w ten sposób można odkryć ją od zupełnie nowej, niewidocznej na co dzień strony.

Huśtawka nad Świdrem, naturystyczny spływ kajakowy
Huśtawka nad Świdrem? Proszę bardzo, wystarczy dobić do brzegu

Normalizowanie naturyzmu

Kilkoro ludzi widziało mnie nago – oprócz Pana Męża i Pani Żony, jeszcze jacyś ludzie z tyłu, kiedy wyskoczyłem do wody, żeby przepchnąć kajak przez leżący w poprzek konar, dziecko na moście, może ktoś jeszcze. I tak jak na początku – nikt nie poczuł się zgorszony ani oburzony, nikt nie wołał policji. Dziecko na moście było raczej zaciekawione niecodziennym widokiem (bo nagich kajakarzy, czy w ogóle nagich ludzi, nie spotyka się codziennie), a nie zszokowane. Co sobie o mnie pomyśleli? Że jestem dziwakiem? Ekshibicjonistą? Popukali się w głowę? A może skojarzyli to z naturyzmem? Nie wiem i wcale to nie jest najważniejsze. Ważne jest co innego – ci ludzie na własne oczy zobaczyli, że jak człowiek jest bez ubrań, to nie znaczy, że od razu jest zboczeńcem. Że nagość nie równa się seks. Że nagość nie stanowi zagrożenia. Że ludzie robią różne rzeczy bez ubrań. Może o mnie zapomną a może zapamiętają i wspomną o takim spotkaniu znajomym. A następnym razem, kiedy spotkają nagiego kajakarza, będą mniej zdziwieni.

Chcielibyśmy, żeby było więcej miejsc od wypoczynku bez ubrań. Można to osiągnąć tylko wtedy, kiedy naturyzm będzie szerzej akceptowany, a nagość przestanie wzbudzać sensację. Nie ma innej drogi do normalizacji naturyzmu i nagości, niż stopniowe pojawianie się nago w coraz kolejnych miejscach. Nagie ciała muszą się ludziom opatrzeć, a kiedy spowszednieją, przestaną wzbudzać sensację.

Wszystkie opinie są moje. Rzeka Świder ani wypożyczalnia kajaków „Pod Prąd” nie są sponsorami tego wpisu

2 myśli na “Spływ kajakiem po Świdrze

  1. z tym sie w pelni zgadzam, pojawianie sie w coraz to nowych miejscach nago pokazuje przypadkowo stykajacych sie z naturystyczna nagoscia , ze to zwyczajna sprawa a nie jakas sensacja .To ze nagi czlowiek jest dokladnie tym samym co ci w ubraniu z ta roznica , ze nagi potrafi funkcjonowac takim jakim przyszedl na swiat. Tylko tyle. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry